ŻADNYCH KONTRPROPOZYCJI

Część aktorów obejrzałem na próbie, kilku przedstawiono mi w bufecie. Wszystkie propozycje mogłem w zasadzie zaakceptować, poza jedną – bagatelka! – Arturem. Proponowany do tej roli aktor miał około czterdzies­tki i warunki podstarzałego amanta z j?rzuszkiem. Zaprotestowałem. Taki Artur nie tylko nie zgadzał się z moim myśleniem o postaci, ale stanowił wręcz jej zaprzeczenie. Potrzebowałem młodego, zbuntowanego człowie­ka, który mógłby być głosem swego pokolenia. Konsternacja. Dyrekcja znalazła się w kłopocie: po pierwsze aktor wiedział już o tym, że ma grać Artura, cały zespół uważał to zresztą za oczywiste, jako że od kilkunastu lat aktor ten grywał z powodzeniem amantów (a tak zaklasyfikowano rolę Artura), po wtóre w zespole brakowało młodzieży płci męskiej. Żadnych kontrpropozycji.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Mam na imię Zofia i jestem twórcą bloga, który właśnie czytasz. Większość wpisów jest nasiąknięta tematem techniki, ponieważ jest to najbliższe mojemu sercu. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury!