WŁASNE SYMPATIE W PRACY

Również własnych sympatii lepiej do pracy nie mieszać. Czasem bywa to trudne, reżyser wszak też jest człowiekiem, jednego aktora lubi, drugiego trzeba jednak zawsze pamiętać, że aktorzy są na tym punkcie bardzo uczuleni. Uważnie obserwują reżysera i natychmiast dostrzegą, jeśli okazu­je on komuś większą wyrozumiałość lub serdeczność. Nie wpływa to korzystnie na atmosferę pracy. Tego, co zostało tu powiedziane nie należy mylić ze stosowaną przez niektórych reżyserów „strategią psychologiczną”. Klasyczny przykład tej metody znajdujemy u Petera Brooka. „Kiedyś- wspomina Kenneth Tynan skłonił starszą już aktorkę do wspinaczki po rozklekotanych schodach, chociaż cała konstrukcja chwiała się niebezpiecznie. Osiągnął to mówiąc po prostu innym członkom zespołu, że biedaczka nie jest już sprawna i że nigdy by się nie ośmielił proponować jej takiego wyczynu. Słowa te oczywiście doszły do uszu aktorki, która uparła się, żeby wchodzić po schodach na sam szczyt”.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Mam na imię Zofia i jestem twórcą bloga, który właśnie czytasz. Większość wpisów jest nasiąknięta tematem techniki, ponieważ jest to najbliższe mojemu sercu. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury!