OD EKRANU DO WIDZA

Druga różnica wynika stąd, że film nie rozgrywa się „na żywo”, a zatem jego relacja z widownią jest jednokierunkowa. Od ekranu do widza. Praktycznie reżyser nie ma szansy dokonania poprawek, których koniecz­ność narzuca się po konfrontacji z publicznością. Kiedy film powielony w dziesiątkach kopii wchodzi jednocześnie na ekrany wielu kin, trudno marzyć o „dokrętkach”, a choćby nawet o dalszych skrótach. W teatrze, acz często trudne, jest to możliwe. Zabawną uwagę na ten temat zrobił kiedyś Adolf Dymsza. Przyzwycza­jony do sceny i estrady skarżył się, że pracując w filmie „nie czuje” publiczności, nie słyszy reakcji sali, a zatem nie wie, jak pauzować, aby śmiech po jednym dowcipie nie zagłuszył następnego dowcipu.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Mam na imię Zofia i jestem twórcą bloga, który właśnie czytasz. Większość wpisów jest nasiąknięta tematem techniki, ponieważ jest to najbliższe mojemu sercu. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury!