OBECNOŚĆ WAŻNIEJSZA OD WYPOWIEDZIANYCH SŁÓW

Jeszcze jako młody aktor z prowincji trafił on kiedyś na próbę prowadzoną przez Reinhardta, w owych latach boga niemieckiego teatru. Siedział w najwyższym skupieniu oczekując, kiedy z jego ust popłyną słowa nacechowane mądrością i wiedzą. Nie doczekał ich jednak, choć spędził na próbie kilka godzin. Reinhardt po skończonej scenie podziękował aktorom i poprosił, aby powtórzyli lub zagrali następną i tak do końca próby. A przecież – co młody człowiek instynktownie wyczuł – nie była to próba stracona, sens zaś nadawała jej właśnie obecność Reinhardta. Reinhardt był „pokazywaczem”, to prawda, był jednak również znakomitym profesjona­listą i wiedział, że przychodzi moment, w którym sama obecność reżysera jest ważniejsza od tego, co miałby on ewentualnie do powiedzenia. 

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Mam na imię Zofia i jestem twórcą bloga, który właśnie czytasz. Większość wpisów jest nasiąknięta tematem techniki, ponieważ jest to najbliższe mojemu sercu. Bardzo serdecznie zapraszam do lektury!